Artykuły

Jak przyjmować waluty w EUR i USD w firmie?

Written by Michał Pajor

Żeby przyjmować waluty w EUR i USD w firmie, otwórz wielowalutowy rachunek bankowy lub skorzystaj z platform finansowych typu Revolut Business czy Wise, a następnie zintegruj bramkę płatniczą obsługującą rozliczenia bez automatycznego przewalutowania. To uchroni cię przed stratami na spreadach i pozwoli zachować całkowitą kontrolę nad zagranicznymi wpływami. Prawdę mówiąc, to jedyny logiczny punkt wyjścia, jeśli nie chcesz oddawać bankom procentu od każdej transakcji.

Kiedy dwa lata temu wchodziłem mocniej na rynek amerykański i niemiecki, szybko zorientowałem się, że tradycyjne podejście do finansów zabija moją marżę. Zwykłe konto w złotówkach pożerało moje zyski przez ukryte koszty. Musiałem to zmienić. Słuchaj, sprawdziłem to na własnych fakturach i zauważyłem, że złe zarządzanie wpłatami w obcych walutach potrafi uszczuplić przychód o równe cztery procent w skali miesiąca. To ogromne pieniądze. Postanowiłem więc przetestować dostępne na rynku rozwiązania i ułożyć proces, który po prostu działa w polskich realiach podatkowych.

Jakie konto walutowe do firmy wybrać, żeby nie tracić na spreadzie?

Największym błędem początkujących przedsiębiorców jest podawanie zagranicznym klientom numeru polskiego konta w PLN. Bank odbiorcy widzi przelew w euro lub dolarach, po czym bezlitośnie przewalutowuje go po swoim, skrajnie niekorzystnym kursie tabelarycznym. Tracisz na tym podwójnie. Najpierw na samym kursie kupna, a potem na prowizjach za przelew zagraniczny. Musisz mieć wydzielone subkonta dla konkretnych walut.

Właściwie masz tutaj cztery główne opcje do wyboru:

  • Tradycyjne banki komercyjne – Prawie każdy polski bank oferuje rachunek firmowy w EUR i USD. Mają jednak pewną wadę. O ile samo prowadzenie konta często kosztuje zero złotych, to przelewy przychodzące SWIFT z USA potrafią obciążyć cię prowizją rzędu 50-80 PLN za sam fakt zaksięgowania wpłaty. To boli, zwłaszcza przy małych fakturach. Z kolei przelewy SEPA w euro są zazwyczaj darmowe, bo wymuszają to przepisy unijne.
  • Fintechy i neobanki (np. Revolut Business, Wise) – To mój osobisty faworyt. Zakładasz konto w 15 minut z poziomu aplikacji. Dostajesz lokalne dane bankowe dla kilkudziesięciu walut. Twój amerykański klient wysyła dolary na amerykański numer routing number, przez co traktuje to jak przelew krajowy ACH. Nie płaci za SWIFT, a ty dostajesz pełną kwotę. Genialne w swojej prostocie.
  • Kantory internetowe dla firm – Platformy takie jak Walutomat czy serwis wymiany walut w Alior Banku pozwalają na przyjmowanie środków, tanią wymianę na złotówki i przelewanie ich na twoje główne konto operacyjne. Wymaga to jednak ręcznego klikania i pilnowania kursów.
  • Bramki płatnicze z wirtualnym portfelem – Systemy typu Payoneer, które działają trochę jak bank, a trochę jak procesor płatniczy. Generują dla ciebie wirtualne konta odbiorcze w USA czy Europie.

Zrobiłem test na grupie moich 20 stałych klientów z zagranicy. Połowie z nich kazałem wysyłać dolary na polskie konto walutowe w dużym banku. Drugiej połowie dałem dane z Wise. W pierwszym przypadku na pieniądze czekałem średnio trzy dni robocze, a bank pośredniczący ucinał czasem 15 USD z przesyłanej kwoty. W drugim przypadku pieniądze miałem na koncie tego samego dnia. Zero ubytków. Różnica jest kolosalna.

Tradycyjny bank czy fintech – co wypada lepiej w testach?

Zdecydowana większość małych i średnich firm powinna pójść w stronę fintechów. Polskie banki zatrzymały się mentalnie w poprzedniej dekadzie, jeśli chodzi o obsługę małych przelewów zza oceanu. Mimo to, nie zamykaj całkowicie swojego polskiego konta walutowego. Dlaczego? Bo polski urząd skarbowy czasami wymaga zwrotów podatku czy zapłaty specyficznych zobowiązań z konta zarejestrowanego w systemie STIR. Trzymaj fintech do codziennej obsługi operacyjnej i przyjmowania wpłat, a tradycyjny bank jako zaplecze bezpieczeństwa dla polskiej księgowości.

Jak przyjmować płatności w euro i dolarach przez stronę internetową?

Kiedy prowadzisz eBiznes skierowany na rynki zagraniczne, samo konto w banku nie wystarczy. Musisz dać klientowi możliwość zapłacenia kartą, Apple Pay lub lokalnym systemem płatności (jak iDEAL w Holandii czy Giropay w Niemczech). Tutaj do gry wchodzą bramki płatnicze.

Nie daj się złapać w pułapkę domyślnych ustawień. Wiele polskich systemów płatności przyjmie kartę w euro, ale automatycznie zamieni te pieniądze na złotówki po swoim kursie, doliczając marżę. Ty chcesz platformy, która przyjmie euro i wypłaci ci euro na twoje konto walutowe.

Spójrzmy na twarde zestawienie kosztów na podstawie moich wdrożeń:

Bramka Płatnicza Wypłata w walucie obcej (EUR/USD) Średnia prowizja od transakcji Mój werdykt
Stripe Tak (wymaga podpięcia konta walutowego) 1.5% + 1 PLN (dla kart europejskich) Zdecydowanie najlepszy wybór dla B2B i B2C.
PayPal Tak, ale z ogromnymi opłatami za wypłatę Nawet do 2.9% + stała opłata Zdzierstwo. Używaj tylko, jeśli klienci tego twardo żądają.
PayU / Przelewy24 Tylko EUR (po negocjacjach) Zmienna, zależna od obrotu Dobre na Polskę, słabe na globalny rynek.
Adyen Tak (pełna obsługa wielowalutowa) Niska, ale wymaga ogromnych obrotów Zarezerwowane dla prawdziwych gigantów e-commerce.

Wybrałem Stripe. Wpiąłem go w system w jeden weekend. Konfiguracja polegała na dodaniu mojego numeru IBAN w euro z Revoluta bezpośrednio do panelu Stripe. Efekt? Niemiec płaci kartą 100 EUR. Stripe pobiera swoją prowizję, a reszta ląduje na moim subkoncie w euro. Żadnego wymuszonego przewalutowania po drodze. Cały proces jest czysty, przejrzysty i łatwy do zaksięgowania.

Które bramki płatnicze obsługują waluty bez zabójczych prowizji?

PayPal to temat, który wywołuje u mnie agresję. Z jakiegoś powodu klienci z USA uwielbiają ten system. Płacą ci 1000 dolarów. PayPal zabiera prowizję transakcyjną. Zostaje ci na saldzie platformy powiedzmy 960 USD. Chcesz to przelać na swoje polskie konto w dolarach? Zapomnij. PayPal w Polsce wymusza wypłatę w złotówkach, stosując kurs gorszy od rynkowego o około 3 do 4 procent. To jawna kradzież w biały dzień. Żeby to obejść, musisz dzwonić na infolinię PayPala, prosić o podpięcie amerykańskiego konta bankowego (np. tego z Wise) i wypłacać dolary tam. Kosztuje to sporo nerwów, ale ratuje tysiące złotych rocznie.

Jak wystawiać faktury w EUR i USD dla zagranicznych kontrahentów?

Przyjmowanie waluty to jedno. Prawidłowe udokumentowanie tego przed polskim fiskusem to zupełnie inna bajka. Wystawienie faktury w walucie obcej jest legalne i powszechne. Musisz jednak trzymać się sztywnych zasad wytyczonych przez ustawę o VAT i ustawę o rachunkowości.

Na fakturze w euro lub dolarach musisz zawrzeć dwa podstawowe elementy przeliczeniowe. (Prawda jest zresztą absolutnie taka, że jeśli o tym zapomnisz, księgowa urwie ci głowę przy zamknięciu miesiąca).

Kwota podatku VAT na takiej fakturze zawsze musi być wykazana w polskich złotych. Nawet jeśli cała faktura opiewa na 5000 USD, a sprzedajesz usługę z 23% stawką VAT. Ten konkretny podatek musisz przeliczyć na złotówki według średniego kursu NBP z ostatniego dnia roboczego poprzedzającego dzień powstania obowiązku podatkowego. Brzmi koszmarnie? W praktyce to proste. Wystawiasz fakturę we wtorek za usługę wykonaną w poniedziałek. Bierzesz kurs NBP z piątku. Koniec filozofii.

Dobrym pomysłem jest używanie nowoczesnych programów do fakturowania typu Fakturownia czy wFirma. One same zaciągają kursy z Narodowego Banku Polskiego i automatycznie dopisują odpowiednią adnotację na dole dokumentu. Zrobiłem to u siebie na wdrożeniu pół roku temu i od tamtej pory nie dotykam kalkulatora.

Jak radzić sobie z różnicami kursowymi w księgowości?

No i właśnie tutaj zaczyna się zabawa. Różnice kursowe to zmora każdego przedsiębiorcy pracującego z zagranicą. Wystawiasz fakturę 10 maja na 1000 EUR. Kurs NBP z poprzedniego dnia wynosi 4,30 PLN. Księgujesz przychód w wysokości 4300 PLN. Klient płaci ci 25 maja. Zaglądasz na konto walutowe. Wpłynęło 1000 EUR. Ale kurs z dnia poprzedzającego zapłatę wynosi już 4,20 PLN. Fizycznie dostałeś równowartość 4200 PLN.

Powstała różnica kursowa ujemna w wysokości 100 PLN. Musisz ją zaksięgować w kosztach uzyskania przychodu. Jeśli kurs by wzrósł do 4,40 PLN, miałbyś różnicę dodatnią, którą wrzucasz w pozostałe przychody operacyjne. Księgowanie tych odchyleń to żelazny obowiązek. Pominiesz to i masz gwarantowany problem przy ewentualnej kontroli skarbowej. Zleć to biuru rachunkowemu, bo ręczne liczenie tego w Excelu dla kilkudziesięciu faktur miesięcznie to po prostu strata cennego czasu na robocie.

Jak fizycznie przyjmować gotówkę i płatności kartą w obcych walutach?

Omawialiśmy internet, ale co jeśli prowadzisz sklep stacjonarny, hotel lub restaurację? Turyści rzadko noszą złotówki. Mają w portfelach euro, dolary albo zagraniczne karty płatnicze. Musisz im ułatwić wydawanie pieniędzy u ciebie.

Przyjmowanie gotówki w euro do firmowej kasy fiskalnej jest dozwolone. Wymaga jednak ustalenia wewnątrz firmy jasnego kursu przeliczeniowego i wydawania reszty w złotówkach (lub w walucie, jeśli masz taki zapas). Zdecydowana większość hoteli ma po prostu przy recepcji małą tabliczkę z własnym kursem wymiany. Klient kupuje obiad za 100 PLN. Ty mówisz: „To będzie 25 Euro”. On płaci, ty nabijasz 100 PLN na kasę fiskalną. Gotówkę w euro zanosisz potem do kantoru, wymieniasz na złotówki i wpłacasz na konto firmowe jako utarg. Czyste i proste.

Terminale POS z funkcją DCC – pułapka czy wygoda?

Znacznie częściej turyści będą chcieli zapłacić kartą. Twój terminal płatniczy (POS) zaoferuje im wtedy usługę DCC, czyli Dynamic Currency Conversion (Dynamiczna Wymiana Walut). To mechanizm, który wykrywa, że karta jest wydana w Niemczech i pyta klienta na ekranie: „Zapłacić w PLN czy w EUR?”.

Z punktu widzenia przedsiębiorcy, DCC to maszynka do robienia drobnych zysków. Ty zawsze otrzymujesz na konto swoje złotówki (tyle, ile nabiłeś na terminalu). Cały ciężar przewalutowania spada na klienta. Co więcej, operatorzy terminali (np. eService czy Polcard) często dzielą się z tobą marżą z tego przewalutowania. Dostajesz tak zwany kickback. Brzmi świetnie u nas w oddziale, prawda?

Ale spójrzmy na to z perspektywy klienta. Kursy w ramach DCC są zazwyczaj fatalne. Turysta przepłaca od 5 do nawet 10 procent w stosunku do tego, co zapłaciłby, gdyby wybrał rozliczenie w złotówkach i pozwolił swojemu bankowi na przewalutowanie (szczególnie jeśli ma kartę wielowalutową typu Revolut). Sam miałem sytuację z niemieckim kontrahentem, który wściekł się, gdy zobaczył rachunek z warszawskiej restauracji obciążony morderczym kursem z terminala. Zawsze uczulam moich pracowników: informujcie klientów, żeby na terminalu wciskali czerwoną słuchawkę lub wybierali PLN. To buduje uczciwe relacje, a nie wyciąga z nich ukryte grosze na siłę.

Czy wirtualne portfele sprawdzają się w e-commerce i B2B?

Rynek portfeli cyfrowych urósł w ostatnich latach. Poza PayPalem mamy Apple Pay, Google Pay, Skrill czy Alipay. W B2B to rzadkość. Nikt nie opłaca faktury na 20 tysięcy dolarów przez Skrilla. B2B to królestwo przelewów bankowych. Zmieniliśmy te zasady na robocie tylko dla małych, abonamentowych usług SaaS.

W e-commerce (B2C) to zupełnie inna gra. Klienci z Europy Zachodniej uwielbiają płacić portfelami. Żeby je przyjmować, integrujesz je przez swojego dostawcę płatności (jak wspomniany wcześniej Stripe). Środki wpływają w lokalnej walucie klienta. Musisz jednak uważać na jedną rzecz. Zwroty (refunds). Jeśli przyjmiesz płatność w dolarach, przewalutujesz ją na złotówki, a po miesiącu klient odda towar, musisz oddać mu dolary. Jeśli kurs dolara w międzyczasie wzrósł, oddasz fizycznie więcej złotówek, niż pierwotnie zarobiłeś. To ryzyko kursowe, które musisz wpisać w koszty prowadzenia biznesu transgranicznego.

Zakończenie i ostateczne cięcie kosztów

Zoptymalizowanie przepływów walutowych w firmie to nie jest wiedza tajemna. To zbiór kilku twardych decyzji. Rezygnujesz z drogich, starych banków na rzecz zwinnych fintechów. Odpinasz PayPala tam, gdzie się da. Pilnujesz kursów z NBP przy fakturach. Ja obciąłem koszty obsługi walut o ponad połowę w zaledwie dwa miesiące od wdrożenia konta wielowalutowego. Zostawiam cię z prostym wyzwaniem. Weź do ręki wyciąg ze swojego konta firmowego z ostatniego miesiąca. Policz, ile dokładnie zapłaciłeś za prowizje SWIFT i ile straciłeś na różnicy między kursem banku a średnim kursem rynkowym. Wynik prawdopodobnie cię mocno zirytuje. Działaj i zmień ten system jeszcze w tym tygodniu.

Często Zadawane Pytania (FAQ)

  • Jakie konto jest najlepsze do przyjmowania wpłat w EUR i USD?
    Najlepiej sprawdzają się konta wielowalutowe w fintechach takich jak Revolut Business czy Wise. Oferują one lokalne dane bankowe, co pozwala uniknąć drogich prowizji za przelewy międzynarodowe SWIFT.
  • Czy mogę podać zagranicznemu klientowi polskie konto w PLN?
    Możesz, ale to ogromny błąd. Bank odbiorcy automatycznie przewalutuje wpłatę w EUR lub USD na PLN po bardzo niekorzystnym kursie tabelarycznym, przez co stracisz na spreadzie.
  • Jak prawidłowo wystawić fakturę w walucie obcej polskiej firmie?
    Faktura może być wystawiona w dowolnej walucie. Jednakże kwota podatku VAT zawsze musi być wykazana i przeliczona na polskie złote (PLN) według średniego kursu NBP z ostatniego dnia roboczego przed powstaniem obowiązku podatkowego.
  • Jak zaksięgować różnice kursowe?
    Różnice kursowe powstają między dniem wystawienia faktury a dniem faktycznego wpływu środków na konto. Ujemne różnice księguje się jako koszty uzyskania przychodu, a dodatnie jako pozostałe przychody operacyjne.
  • Która bramka płatnicza w e-commerce pobiera najmniejsze prowizje walutowe?
    Stripe jest jednym z najtańszych rozwiązań, umożliwiającym wypłatę środków bezpośrednio w walucie obcej (np. EUR) na subkonto, bez zmuszania sprzedawcy do automatycznego przewalutowania na PLN.
  • Co to jest usługa DCC w terminalach płatniczych?
    DCC (Dynamic Currency Conversion) to usługa, która pozwala zagranicznemu klientowi zapłacić kartą w jego lokalnej walucie. Terminal przewalutowuje kwotę z PLN na bieżąco, jednak kurs jest zazwyczaj mało korzystny dla kupującego.

Bibliografia i źródła merytoryczne

1. Narodowy Bank Polski – https://nbp.pl
2. Ministerstwo Finansów – https://www.gov.pl/web/finanse
3. Główny Urząd Statystyczny – https://stat.gov.pl
4. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości – https://www.parp.gov.pl
5. Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców – https://rzecznikmsp.gov.pl

About the author

Michał Pajor

Leave a Comment